poniedziałek, 18 Grudzień 2017, 06:09

Strona główna » TWOJA GMINA » Gmina Kamień Pomorski » Budżet obywatelski czyli „wciskanie kitu”.
Budżet obywatelski czyli „wciskanie kitu”.

Budżet obywatelski czyli „wciskanie kitu”.

środa, 12 Sierpień 2015, 10:10 Kategoria: Gmina Kamień Pomorski, polityka

Jeśli nie ma się nic własnego i oryginalnego do powiedzenia i zrobienia, to forsuje się  pomysły cudze, niekoniecznie dobre, ale nośne medialnie.  Kamieński  burmistrz ogłosił nabór wniosków do tzw. „budżetu obywatelskiego (BO)”.  Co to jest ten „budżet obywatelski”, to mało kto wie i rozumie. Zgodnie z dzisiejszym stanem prawnym nie istnieje żaden standard określający, czym budżet obywatelski jest i powinien być. Podstawą prawną, na której opierają się samorządy, wprowadzając BO, jest art. 5a ustawy o samorządzie gminnym, umożliwiający prowadzenie konsultacji z mieszkańcami.  Są to nieformalne zasady, które nie są dla władzy w żaden sposób zobowiązaniem. Skoro tak jest, to można bez obaw i konsekwencji „wcisnąć kit” i „zamydlić oczy” „przypadkowemu społeczeństwu”. Sprawa jest o tyle poważna, że jeżeli by to „przypadkowe społeczeństwo” zażądało i uparło się, aby wreszcie zapisać ustawowo zasady budżetu obywatelskiego i wprowadzić  je w życie,  to administracja samorządowa straciłaby podstawowy instrument sprawowania władzy.  Tak już jest, że rządzi ten, kto trzyma kasę i nią dysponuje. Rozumiejąc „budżet obywatelski” expressis verbis oznacza, że budżet danego miasta czy gminy tworzony jest przez ogół ich współmieszkańców. To ogół współmieszkańców decyduje o wszystkich przychodach i o wszystkich wydatkach  miasta czy gminy a nie jakoś tam wybrani ich przedstawiciele. Ani jedno miasto i ani jedna gmina w Polsce nie stworzyła tak rozumianego budżetu.  W Najjaśniejszej Rzeczpospolitej społeczeństwo nadal jest od rządzenia odsunięte.

Burmistrz  jedynie DEKLARUJE, że inicjatywy i projekty zgłoszone przez mieszkańców zostaną ocenione i po pozytywnym zaopiniowaniu zrealizowane. Ta deklaracja opiera się nie na regulacjach ustawowych, lecz na jego prostym, osobistym przekonaniu, że współmieszkańcy mu  ufają. Czy ufają? Może tak, a może nie. To nie jest BO, a raczej konkurs na grant zorganizowany przez miejskich urzędników. „Ratuszowi” ustalili reguły gry, określili tematykę projektów oraz narzucili kryteria wyboru składanych propozycji. Mieszkańcy muszą się tylko tym regułom podporządkować. W budżecie obywatelskim chodzi o to, że to nie „ratuszowi”  a społeczeństwo ma określać reguły gry. Jak ono ma to zrobić?  To właśnie wymaga walki organizacji pozarządowych z „nieobywatelskim” systemem.

Skład komisjii oceniającej projekty jest znany. To kilku radnych i urzędników gminnych. Kryteria oceny i wyboru projektów nie są jasno zdefiniowne. Wygra więc taki projekt, który bedzie „po myśli” urzędników. Przegrani projektodawcy sformułują zarzuty, że komisja była stronnicza, wygrany projekt merytorycznie słaby, wydatki nieuzasadnione i przeszacowane. Burmistrzowa inicjatywa, jak nie trudno przewidzieć, stanie się zarzewiem społecznych animozji, źródłem urażonych ambicji i frustracji lokalnych działaczy społecznych.

Burmistrz wydaje 200 tysięcy złotych, których nie ma, a które dopiero ma mieć. To taki chwyt propagandowy, administracyjno-biurokratyczny. Kasa niewielka, ryzyko małe.  Korzyść dla całej gminy? No właśnie – jaka?  Jasno widać, że burmistrz szuka dla siebie w tej inicjatywie tylko korzyści wizerunkowych a grupa „trzymająca władzę” w Kamieniu kieruje się własnymi interesami. Ich interes to utrzymanie w Kamieniu status quo, bo na kreowanie wizji i rozwoju są za słabi. Wszyscy oni razem proponują namiastkę działania w interesie społecznym i niby oddają w zarząd mieszkańców kwotę, która nie zakłóci funkcjonowania budżetu według ich własnej koncepcji. Pieniądze zostaną wydane ku uciesze wyborców (swoich) i sympatyków, bo „wygra” pomysł, który będzie się wpisywał w ich tzw. „program wyborczy”. Burmistrz prowadzi ze współmieszkańcami  grę pozorów, w której  to grze jego władza (jak każda) konsumuje miliony publicznych pieniędzy pozostawiając mieszkańcom do zabawy niewielkie tysiące. Dlatego pojęcie budżetu obywatelskiego w rozumieniu kamieńskiego burmistrza jest humbugiem, rozreklamowaną, polityczną sprawą.

 

szrek

Budżet obywatelski czyli „wciskanie kitu”. Reviewed by on . Jeśli nie ma się nic własnego i oryginalnego do powiedzenia i zrobienia, to forsuje się  pomysły cudze, niekoniecznie dobre, ale nośne medialnie.  Kamieński  bu Jeśli nie ma się nic własnego i oryginalnego do powiedzenia i zrobienia, to forsuje się  pomysły cudze, niekoniecznie dobre, ale nośne medialnie.  Kamieński  bu Rating: 0

Komentarze (5)

  • Gość

    Władza zawsze kupuje sobie zwolenników. Ludzie, pomyślcie trochę, za czyje pieniądze oni to robią???

  • Gość

    A może jaśnie panie burmistrz zrobi coś mądrego w tym smutnym jak p*** mieście?

  • Gość

    Stanisław od początku kampanii kopiowal cudze pomysły, nie koniecznie trafione

  • Gość

    dobre to, mistrzowski tekst 😀

  • Gość

    A dać te 200 tysia na spłatę długu niż na jakieś hocki klocki

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

scroll to top