piątek, 20 Październik 2017, 01:47

Strona główna » felietony » FELIETON PIŁKARSKI – Miniony weekend nie dla wszystkich naszych piłkarskich drużyn był szczęśliwy…
FELIETON PIŁKARSKI – Miniony weekend nie dla wszystkich naszych piłkarskich drużyn był szczęśliwy…

FELIETON PIŁKARSKI – Miniony weekend nie dla wszystkich naszych piłkarskich drużyn był szczęśliwy…

środa, 07 Wrzesień 2016, 07:55 Kategoria: felietony, REGION, sport

W piątej kolejce słabo zaprezentowała się III – ligowa „Vineta” Wolin, dużo lepiej kamieński „Gryf” z IV ligi. Niestety poległa na wyjeździe „Iskra” z Golczewa, a w A klasie nasze faworyzowane zespoły wygrywały swe spotkania.

 

III liga – W dalszym ciągu cień wolińskiej „Vinety”. Tej choćby z wiosny…

Nasza wolińska „Vineta” po znakomitym poprzednim sezonie i spektakularnym zwycięstwie całej ligi, teraz jakoś nie może się odnaleźć. W miniony piątek na własnym obiekcie, tylko zremisowała 1:1 z równie słabo spisującym się GKS Przodkowo.

Nasz zespół nie może jakoś nabrać odpowiedniego rytmu, gra nie za ciekawy, mało efektywny futbol. I co najgorsze, zgubił w każdym z czterech ostatnich spotkań, punkty.

Po pierwszej wygranej na inaugurację, wydawało się, że będzie dobrze. Niestety kolejne spotkania pokazały, że wolinianie nie prezentują dobrej i stabilnej formy.

Wystarczy powiedzieć, że w czterech ostatnich spotkaniach, uciułali zaledwie dwa punkty. A przy tym, wyraźnie zostali na wyjazdach wypunktowani. Najpierw w Jarocinie, potem w Świecku.

I nie dziwota, że z zaledwie pięcioma punktami i ujemnym bilansem bramkowym (5 – 7), zajmują odległe, 14. miejsce w tabeli.

Jak tak dalej pójdzie, przyjdzie naszym walczyć tylko o ligowy byt, a nie o czołówkę ligową, która powoli, ale systematycznie odskakuje.

Prowadzą trzy zespoły, które zgromadziły już po dziesięć oczek. Są to: „Elana” Toruń, „Jarota” Jarocin oraz gdyński „Bałtyk”. Na szarym końcu, z dwoma punktami, jest „Polonia” ze Środy Wielkopolskiej.

Nie lepiej wiedzie się innym zespołom ze szczecińskiego podwórka. „Świt” Szczecin zremisował 3:3 na wyjeździe w Lęborku i jest dopiero jedenasty.

Ostatnie miejsce opuściły rezerwy „Pogoni” Szczecin, po nieoczekiwanej wydawać by się mogło, wygranej u siebie 4:2, w meczu z niedawnym pogromcą wyspiarzy, „Wdą” Świecie.

Okazuje się już na początku sezonu, że pretendentów do ewentualnego awansu jest co najmniej kilku, które, co tu ukrywać, zaczynają brylować wśród słabszych ekip.

W dole tabeli niestety, gdzie są nasze trzy szczecińskie zespoły, robi się nie za ciekawie.

Najbardziej nas jednak smuci odległa lokata wolinian, którzy jakoś nie mogą się przemóc.

Być może kolejny, i kolejne spotkania, pokażą, że naszych stać jest jeszcze na jakiś (nie)przewidziany zryw. Może nasi piłkarze przebudzą się wreszcie z letniego letargu i zaczną grać na miarę oczekiwań.

Najbliższa okazja nadarza się już w przyszłą sobotę, kiedy to „Vineta” zagra w odległym Kaliszu, z zajmującym miejsce 13., KKS 1925”. Jak zgarniać punkty to przede wszystkim z wydawać by się mogło, słabszymi zespołami. A do takich, patrząc na aktualną tabelę, na pewno zaliczają się kaliszanie, którzy dotąd grali bezkompromisowo. Dwie wygrane i trzy porażki.

Warto też dodać, że sobotni rywal wyspiarzy, przegrał wyraźnie oba mecze rozegrane u siebie. Może to dobry znak dla naszych? Ale z drugiej strony jednak, naszym jakoś nie szło w grach wyjazdowych. Może tym razem przyjdzie przełamanie? Oby. A zresztą, na dwoje babka wróżyła.

 

IV liga – Dobra gra „Gryfa” z pewnymi momentami zadyszki i pewna wygrana u siebie

W piątej kolejce, w minioną sobotę, kamieńscy gryfici podejmowali niewygodnego jak dotąd dla nich rywala, jakim był „Osadnik” Myślibórz. Nasi nastawili się na grę taką, która miała im przynieść zwycięstwo. I początek meczu był obiecujący, bowiem już w 3 minucie było 1:0. Do bramki gości kąśliwym strzałem zza pola karnego popisał się Szymon Włodarek.

Potem nasi mieli jeszcze kolejne szanse, w tym słupek po strzale Sz. Włodarka (8 minuta), ale końcówka pierwszej odsłony należała do „Osadnika”, który groźnie kontrował. I tak na dobrą sprawę, gdyby wykorzystał dwie „stuprocentówki”, było by dla naszych nie za wesoło.

W drugiej części goście znów dominowali, ale niebawem nasi się pozbierali i ustrzelili jeszcze dwa gole, nie tracąc żadnego. Wynik 3:0, robi jakby wrażenie, jednak warto zauważyć, że długimi chwilami nasz zespół grał bardzo nierówno, ospale, oddawał inicjatywę, którego to faktu na nasze szczęście nie wykorzystali przyjezdni.

Po pięciu kolejkach nasi mają na swym koncie dwie wygrane i trzy wyjazdowe porażki. Sześć punktów i odległe, dwunaste miejsce, wcale nie powala.

Po trzech wyjazdowych porażkach przychodzi czas na sobotni mecz w Drawsku Pomorskim, gdzie czekać na gryfitów będzie… ostatnia (zastanawiające, nieprawdaż?) „Drawa”, która w poprzednim sezonie grała jeszcze w III lidze.

Co ciekawe tuż przed nią jest niegdysiejszy także trzecioligowiec, „Dąb” Dębno. A to heca!

I cóż? Wydaje się, że rywal „Gryfa” jest jak najbardziej do ogrania. I należałoby skrzętnie wykorzystać tę nadarzającą się okazję i dużą szansę, bowiem jak na to wygląda, „Drawa” to li tylko cień zespołu z poprzedniego sezonu czy sprzed dwóch lat.

Gryfici muszą punktować. To zrozumiałe. Nie tylko u siebie. To też pewne. Zespół z Drawska, na pewno jest do ogrania, i trzeba tę szansę jak najbardziej wykorzystać, o czym na pewno doskonale wiedzą i nasi piłkarze i ich nowy trener.

Stawce przewodzi rewelacyjnie spisujący się szczeciński „Hutnik”, który ma już 13. punktów. Za nim aż pięć zespołów ma po dziesięć oczek. Tłoczno w czubie tabeli, oj tłoczno.

Na uwagę zasługuje również niemoc goleniowskiej „Iny”, która jak pamiętamy, tak dobrze grała w poprzednim sezonie, zajmując na koniec wysoką lokatę. Teraz dopiero czternaste miejsce i tylko trzy punkty, mówią wszystko za siebie.

 

Wojewódzka Klasa Okręgowa – Niestety „Iskra” ograna w Moryniu

Po trzech kolejkach nasza „Iskra” z Golczewa plasowała się na wysokim, trzecim miejscu. I w czwartej kolejce, w minioną sobotę, pojechała do Morynia, gdzie zagrała z tamtejszym „Morzyckiem”. Niestety, nasi wrócili z dalekiej wyprawy na tarczy, przegrywając 1:2 (0:1). Jedyne, honorowe trafienie, zaliczył Mariusz Kostur, a było to w 75 minucie przy stanie meczu, 0:2.

Ta porażka sprawiła, że golczewianie spadli na miejsce szóste, mając sześć oczek podobnie jak cztery inne zespoły.

„Iskra” zagrała w Moryniu w składzie: Kulda – Kowalski, Bodys, Cupryn, Gibas – Madej, Smerdel, Pflantz, Olenyuk, Piotrowski R. – Hus.

Prowadzi policki „Chemik” z dziesięcioma punktami. O jedno oczko wyprzedza „Wybrzeże Rewalskie” Rewal. Tabelę zamykają „Mierzynianka” Mierzyn i „Polonia” Płoty, które nie mają na swym koncie żadnego punktu.

W sobotę nasz zespół zagra u siebie z będącym przed nim „Intermarche – Regą” Trzebiatów, który to zespół w sobotę nieoczekiwanie tylko zremisował 2:2 z wcale silną „Iną” Ińsko.

Zapowiada się interesujące spotkanie, bowiem oba zespoły preferują podobny, pełen polotu styl gry. I tak na dobrą sprawę, trudno w tym spotkaniu wskazać faworyta. Ale my jesteśmy murem za naszą „Iskierką”, której życzymy jak najbardziej powodzenia, i najlepiej po dobrym meczu, zgarnięcia kompletu punktów.

 

A klasa – Nasi pewniacy do awansu na plusie…

W drugiej kolejce w siedmiu spotkaniach strzelono 30. bramek. To dużo mniej niż w tej inauguracyjnej, kiedy padło ich aż…42!

Zespoły zaliczające się do grona faworytów, pewnie swe spotkania powygrywały. Nas interesują jednak nasze, z naszego powiatu.

A więc, „Jantar” Dziwnów pewnie pokonał u siebie 4:1 (2:0) „Zielonych” Wyszobór. Bramki strzelali: dwie Krzysztof Wróbel – 19’ i 48’ oraz Mateusz Ciesielski – 42’ i Daniel Sutor – 67’. Nasz zespół jest drugi, ma sześć punktów, tyle samo co prowadzące „Prawobrzeże” Świnoujście.

Skład „Jantara”: Szydłowski D. – Przybysz P., Wójcik S., Jóźwiak M., Kubiński G. (79’ Jurkiewicz K.) – Chalcarz M., Wysocki K (62’ Janowski K.), Wróbel K. (80’ Salamon D.), Ciesielski M. – Sutor D., Kalaszyński M. (46’ Smela R.).

„Fala” Międzyzdroje pokonała w Trzebiatowie 2:0 miejscowe rezerwy „Intermarche – Regi” po golach Karpińskiego i Łaby. Z czterema punktami nasz zespół jest szósty.

Nasz zespół zagrał w składzie: Majtas – Rutkowski, Rączewski, Cader, Radys – Orji, Potrzebny, Złotnik, Gałczyński (C), Karpiński – Łaba.

Faworyzowany „Bałtyk” Gostyń tylko zremisował u siebie 2:2 z nijak grającą w poprzednim sezonie i inauguracyjnym spotkaniu, „Sowianką” Sowno. Co ciekawe, „Bałtyk” przegrywał już nawet nieoczekiwanie aż 0:2, ale ambitna gra dała naszemu zespołowi dwa gole, które strzelił Pałka. Wierzymy, że ten remis to tylko wypadek przy pracy naszego zespołu.

Dwa mecze i tylko dwa punkty za sprawą remisów, to trochę poniżej oczekiwań jakie wiąże się z tym zespołem. Miejsce 9. to na pewno też nie szczyt marzeń ambitnych gostyniaków.

Także podziałem punktów zakończyło się spotkanie „Korony” Stuchowo, która zremisowała 2:2 w Żarnowie, z tamtejszym „Pionierem”. Nasz zespół prowadził już nawet 2:0, po golach Żywulskiego i Majera. Jednak nie zdołał szczęśliwie dowieźć korzystnego rezultatu do zakończenia meczu. Szkoda, bo zwycięstwo było dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Stuchowianie z czterema punktami są na miejscu czwartym. I wierzymy, że w dalszej części sezonu będą się liczyli w ścisłej czołówce A klasy.

Najsłabsze nasze zespoły, a więc „Bałtyk” Międzywodzie i „Znicz” Wysoka Kamieńska, „solidarnie” poległy. I to bardzo wyraźnie. Bo jak inaczej określić fatalne 1:7 „Bałtyku”  u lidera ze Świnoujścia, czy 0:3 „Znicza” z „Radowią” w Radowie Małym.

I właśnie te dwa zespoły niechlubnie zamykają tabelę. Wielka szkoda. Zapowiada się, że piekielnie trudno będzie tym dwóm ekipom walczyć o ligowy byt. Ale kto wie? Może gdzieś, kiedyś, przy jakiejś nadarzającej się okazji, coś uszczkną, tak na dobry początek? Kto wie? Wszak piłka jest okrągła i jakże nieobliczalna. Wystarczy przypomnieć sobotni blamaż Polaków w dalekiej Astanie, w starciu ze słabiutkim Kazachstanem.

Jak bowiem inaczej powiedzieć, że ugrany czy raczej – wychodzony przez naszych niby to asów, remis, nie jest ich niechlubną porażką? Co tu ukrywać, kilku piłkarzy przeszło obok meczu. Taki Milik? Reklamowany niemiłosiernie przez media nie wiedzieć dla kogo i po co, po raz kolejny zawodzi. Ten facet po prostu nie dorósł do reprezentacji, i tyle. Dziwne, że jakoś mu się lepiej wiedzie w zachodniej lidze. Czyżby inna kasa?

Ciekawe co na to trener Nawałka, który, co zastanawiało, nie robiąc zmian w składzie widząc co się z naszym teamem dzieje, pewnie się pogubił w swych myśl czy też swoje zburzonej w trakcie szczególnie pierwszych piętnastu minutach drugiej połowy, koncepcji. Ale to już inna para kaloszy. Ból głowy pozostawiamy naszemu trenerowi.

Reprezentacja, reprezentacją, ale nas najbardziej jednak interesuje nasze, powiatowe piłkarskie podwórko.

I dobrze jest, że mamy w kilku ligach sporo naszych przedstawicieli. Tylko, żeby – co raczej jest zwykle niemożliwe czy też nieosiągalne, grały na miarę naszych oczekiwań. Zawsze, z każdym rozpoczynającym się sezonem, są jakieś nadzieje, które niestety w trakcie trwania rozgrywek zwykle są weryfikowane. Jednym jest zwykle lepiej, innym nieco gorzej. Chciałoby się, by w tej pierwszej grupie było naszych jak najwięcej.

 

I liga PLO (oldboje) – Grając na czerwono, mocno osłabieni gryfici, ugrali remis z trudnym i silnym przeciwnikiem

Oldboje kamieńskiego „Gryfa” w poprzednim sezonie zagrali po raz pierwszy w II lidze oldbojów i ku radości wielu kibiców, wywalczyli awans do pierwszej ligi z drugiego miejsca.

W miniony piątek rozpoczął się w tej lidze kolejny sezon, a nasi zagrali u siebie na sztucznej nawierzchni przy sztucznym oświetleniu, mecz z mocnym, w poprzedniej edycji tych rozgrywek, „Zrywem” Kretomino.

Dziwny to był mecz, a zarazem szczęśliwy dla naszego zespołu, bowiem, w pewnej chwili nasi ujrzeli łącznie… trzy czerwone kartki (!), ale i tak zremisowali 1:1 z silnym przeciwnikiem. Gola na wagę remisu dla naszego zespołu strzelił Stefan Nawrocki.

Czerwone kartoniki ujrzeli: W. Andrzejewski, Majcher oraz S. Kuryłło. Na dodatek arbiter w sumie pokazał jeszcze osiem żółtych kartoników. Więc wyobraźcie sobie państwo, jak to był fascynujący mecz.

„Gryf” zagrał w składzie: Opatkiewicz – Kostur, Andrzejewski, Paliwoda, Adamek, Omelański, Przybysz P., Przybysz D. , Majcher, Miśko, Cubant, Lalak, Kredenc, Dziągwa, Kuryłło, Nawrocki, Pęcak, Ciesielski, Kryłowicz, Kupis.

To początek rozgrywek. W lidze jest dziesięć dość wyrównanych zespołów. I każdy z każdym może wygrać lub przegrać, nie mówiąc o remisie. Nasi oldboje pomni dobrego poprzedniego sezonu, wierzą, że będzie i teraz tylko dobrze. Zespół wzmocnił się. I grając dla przykładu, w tak potężnym osłabieniu w ostatnim meczu, potrafił wyjść obronną ręką, a to świadczy, że gryfici mogą trochę pomieszczać w I lidze. Obym się w tym nie mylił.

Już w sobotę „Gryf” zagra również u siebie o godzinie 17:00 z „Olimpem” Złocieniec, który w pierwszej kolejce uległ u siebie 1:3 ekipie „Iskry” Białogard.

Obserwator

FELIETON PIŁKARSKI – Miniony weekend nie dla wszystkich naszych piłkarskich drużyn był szczęśliwy… Reviewed by on . W piątej kolejce słabo zaprezentowała się III – ligowa „Vineta” Wolin, dużo lepiej kamieński „Gryf” z IV ligi. Niestety poległa na wyjeździe „Iskra” z Golczewa, W piątej kolejce słabo zaprezentowała się III – ligowa „Vineta” Wolin, dużo lepiej kamieński „Gryf” z IV ligi. Niestety poległa na wyjeździe „Iskra” z Golczewa, Rating: 0

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

scroll to top