wtorek, 21 Listopad 2017, 01:55

Strona główna » TWOJA GMINA » Gmina Kamień Pomorski » Kamieński „Gryf” na równi pochyłej!
Kamieński „Gryf” na równi pochyłej!

Kamieński „Gryf” na równi pochyłej!

środa, 19 Lipiec 2017, 13:55 Kategoria: Gmina Kamień Pomorski, sport

Borykający się z różnymi większymi i mniejszymi problemami, kamieński „Gryf”, stanął przed lada wezwaniem. W ostatnich dwóch latach zespół ocierał się o spadek z IV ligi. Szczęśliwie utrzymując ligowy byt. Ostatnimi czasy liczne rotacje trenerów i zawodników, sprawiały, że wyniki były coraz bardzo mizerne. By nie powiedzieć fatalne. A na domiar złego klub boryka się, i to od dłuższego już czasu z ogromnymi trudnościami natury finansowej.

Ciułanie i marzenie o mannie z nieba z każdym dniem, nic nie dawało. I nie da. Kiedy w połowie grudnia 2015 r. przyszła mocno oczekiwana przez wielu, zmiana Zarządu, wówczas nowym prezesem klubu został Daniel Klamborowski, na co dzień dyrektor MOSiR – u. Wtedy też jakby powiało optymizmem. Zmiana warty, „nowa miotła”. Wówczas wielu liczyło, że od teraz będzie już tylko lepiej. W styczniu tego roku przyszedł nowy trener, który w pewnej chwili zaczął robić z zespołem całkiem dobre wyniki. Do czasu jednak.

Niestety „paliwa” starczyło na tylko małą chwilę. Ciągłe perturbacje, ciągła niemoc finansowa klubu, niesnaski wewnątrz klubowe i granie na wariackich papierach. Do tego sami piłkarze nie wiedzieli, co i jak. I co ważne – za ile grają? Choć to tylko liga amatorska jakby. I stało się to co w zasadzie miało się stać. Klub bez kasy, a tu na horyzoncie nowy sezon w IV lidze. W miniony czwartek rezygnację z funkcji prezesa„Gryfa” złożył D. Klamborowski o czym wiadomo nam było w miniony piątek. Wtedy też czekaliśmy na rozwój wypadków. Zresztą do tej decyzji i do samego odwołania całego zarządu, ten się jak najbardziej pozytywnie ustosunkował. Zespół jest w tej chwili w – i to nie małej rozsypce. Nic zatem dziwnego, że co najmniej kilku gryfitów ogląda się za nowym klubem, co w takiej niejasnej sytuacji klubu nie dziwi.

Gorączkowe szukanie kasy, teraz też szukanie trenera (oby znowu nie z przypadku) i „modlenie się” o to, by w zespole pozostało jak najwięcej wartościowych piłkarzy, na dłużą metę się nie sprawdzi. Trzeba radykalnych i konkretnych decyzji. W innym przypadku może być tak, że pod znakiem zapytania ostatecznie stanie start „Gryfa” do nowego sezonu! Klub zza miedzy, a więc „Vineta” Wolin, która spadła w minionym właśnie sezonie z III ligi, wydawać by się mogło, posypie się. Jednak tam, doświadczeni skądinąd działacze nie załamują rąk. Walczą o każdego piłkarza, także o to, by zdobyć odpowiednie fundusze na cały sezon piłkarski. Mówi się tam śmiało, że jakieś 350 tys. zł na działalność sprawi, że starczy to na dobre wyniki na boisku i oczywiście szybki powrót do III ligi.

A w „Gryfie”? Też mówiło się i mówi się, i to od jakiegoś czasu, że te choćby „marne” 80 tys. zł powinno (w porywach) starczyć na przeżycie. Czy raczej wydaje się – wegetację. Licząc się z ewentualną agonią klubu, niestety. I co? Nawet i tego w klubowej kasie nie ma. Jest i owszem, zwykły worek bez dna. Klubowa dziura budżetowa jest coraz większa. A przecież jeszcze trzeba się wywiązać ze zobowiązań wobec kilku co najmniej piłkarzy. Jak to zrobić, skoro w kasie puchy? Piłkarze są jak na razie cierpliwi. Lecz zapewne tylko do czasu.

Poprzedni zarząd (12 lat prezesostwa Krzysztofa Gawrońskiego) krytykowano wszem i wobec, wytykając mu to i tamto. Była to w pewnym sensie racja, ale też nie wszystko czym go obarczano, potwierdziło się. Jednak wielu przekonało się, że jak wtedy było, tak było, ale kamieńska gryfitowa karuzela piłkarska jakoś się kręciła. I co ważne, były wyniki. Czy pamiętacie wysokie lokaty „Gryfa” na koniec sprzed nie tak wielu lat sezonów? To nie było tak wcale dawno. Wierni kibice na pewno te sukcesy mile wspominają. I marzą… .

Trzy lata temu, może cztery, „Gryf” liczył się jak najbardziej w stawce IV – ligowców. Był ceniony, i co ważne, doceniany. I doprawdy wręcz wszystkie zespoły czuły do przed nim nie mały respekt. Ale wtedy coś się zaczęło złego dziać. I gryfici bledli – tak na boisku i jak i w strukturach klubu, dosłownie w oczach. Teraz w zasadzie to zespół do bicia czy do obijania. Poziom jaki ostatnimi czasy pokazywał, to co najwyżej klasa okręgowa. Nie mylić z tą wojewódzką w której gra z powodzeniem golczewska „Iskra”. Czy przystoi takim obecnie prezentowanym poziomem grać w czwartej lidze? To żenujące i prawdziwe, ale śmiem twierdzić, że nie.

Jeśli taka byłaby (wymuszona) wola, niech „Gryf” gra w okręgówce czy nawet w A klasie. Tam kasy nie trzeba aż tak wiele. A i pewnie o dobre wyniki pozostali piłkarze w „Gryfie”, by się najzupełniej postarali. I byłoby na tę chwilę po sprawie. Skoro miasta nie stać na klub z prawdziwego zdarzenia, nie trzeba załamywać rąk. Należy po prostu popatrzeć prawdzie w oczy. Wziąć się mocno i jak najbardziej poważnie do roboty, by klub i zespół ostatecznie rozpocząć skutecznie reanimować.

Obserwator

Kamieński „Gryf” na równi pochyłej! Reviewed by on . Borykający się z różnymi większymi i mniejszymi problemami, kamieński „Gryf”, stanął przed lada wezwaniem. W ostatnich dwóch latach zespół ocierał się o spadek Borykający się z różnymi większymi i mniejszymi problemami, kamieński „Gryf”, stanął przed lada wezwaniem. W ostatnich dwóch latach zespół ocierał się o spadek Rating: 0

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

scroll to top