poniedziałek, 18 Grudzień 2017, 13:34

Strona główna » TWOJA GMINA » Gmina Kamień Pomorski » Remis „Gryfowi” uciekł w samej końcówce spotkania

Remis „Gryfowi” uciekł w samej końcówce spotkania

niedziela, 01 Październik 2017, 12:39 Kategoria: Gmina Kamień Pomorski, sport

Sobotnia potyczka kamieńskich gryfitów ze szczecineckim MKP to mecz, który kibicom raczej nie zapadnie w pamięci. Po szczególnie w drugiej połowie, dość ciekawej grze,. Którą prowadził „Gryf”, nasz zespół minimalnie przegrał 2:3, przegrywając do przerwy 0:2. Szczęście było blisko remisu, ale w samej końcówce spotkania błąd w kryciu naszej obrony i wówczas to goście cieszyli się ze zwycięskiej bramki. Wtedy też naszym dosłownie opadły ręce. Tyle wysiłku, tyle starań. I wszystko w jednak chwili diabli wzięli. Cóż, taka jest piłka nożna. Nie zawsze można wygrać, a i trzeba też z honorem przyjąć niepowodzenie.

Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem lekkiej przewagi gości, którzy już w 10 minucie strzelili swego pierwszego w tym spotkaniu gola. A stało się to po kardynalnym błędzie Damiana Karczmarskiego, któremu co tu dużo mówić, ten mecz zupełnie nie wyszedł. Mimo że oba zespoły dość często atakowały przedpole przeciwnika, niewiele się na boisku działo. A większość czasu piłkarze spędzali w środkowej strefie boiska. Na uwagę jednak zasługuje postawa szybkiego i bardzo aktywnego w tym spotkaniu, Kamila Kacperka, którego dwa strzały pechowo wylądowały najpierw na słupku, a potem na poprzeczce bramki szczecineckiej. W 41 minucie goście podwyższyli na 2:0. Wtedy zawiniła cała nasza defensywa.

Początek drugiej odsłony meczu należał do gryfitów, którzy za wszelką cenę chcieli strzelić kontaktową bramkę. Nic naszym pod bramką MKP nie wychodziło i niewiele z ich ataków wynikało. Aż nadeszła 73 minuta. Wtedy za drugą żółtą kartkę, czerwo ujrzał słaby tego dnia, Damian Karczmarski. I wydawało się, że jest po meczu. Jednak dwie minuty później „Gryf” strzelił swego pierwszego gola. Świetne dośrodkowanie z lewej strony Kamila Kacperka i pewny, nie do obrony, strzał Kamila Bogusza. W tym momencie gryfici uwierzyli, że jeszcze mecz nie jest stracony. I nie jest jeszcze przegrany.

Nasi mocniej natarli na obronę gości i pięć minut później doprowadzili do wyrównania. Świetne dośrodkowanie ruchliwego w tym spotkaniu Roberta Żywulskiego przejął wprowadzony nie tak dawno na murawę, Szymon Włodarek. I zrobiło się 2:2. Nasz zespół uwierzył teraz, że ten mecz można nawet wygrać. Jednak jego ataki nie były zdecydowane i precyzyjne i nic z nich wielkiego nie wychodziło. Katastrofa „Gryfa” nastąpiła pięć minut przed końcem meczu. Wtedy nie popisała się cała nasza obrona. Brak krycia, sprawił, że goście strzelili gola, który okazała się bramką zwycięską dla nich. Szkoda punktów, bo tak na dobrą sprawę, co najmniej remis naszym się absolutnie należał.

Znów na wysokości zadania stanęli Kamil Kacperek i Robert Żywulski. Jednak nie wszyscy nasi piłkarze widać nie grali na swych najwyższych obrotach. Szkoda, bo w sobotę rywal był jak najbardziej do ogrania. Gdyby K. Kacperek precyzyjnie strzelił w dwóch przypadkach, pewnie nasi by prowadzili. Cóż, piłka trafiła najpierw w słupek, a potem w poprzeczkę. Żal straconych punktów. Jednak nie należy załamywać rąk. I co ważne, widać pewne pozytywne aspekty gry naszych piłkarzy. Zdaje się zaczynają się odpowiednio zgrywać, tyle tylko, że w ciągu całego spotkani a niestety zdarzają się im dłuższe przestoje, przez co gra staje się wtedy nie ciekawa. „Gryf” po tej porażce utrzymał swoje wysokie, ósme miejsce w tabeli.

Nasz zespół zagrał w składzie: F. Daroszewski – D. Karczmarski, A. Kronkowski, A. Chodorowski, K. Bogusz (78’ P. Wanagiel), A. Wanagiel, N. Kłoda (68’ Sz. Włodarek), K. Kacperek, K. Wittbrodt, Sz. Smerdel, R. Żywulski.

Obserwator

Remis „Gryfowi” uciekł w samej końcówce spotkania Reviewed by on . Sobotnia potyczka kamieńskich gryfitów ze szczecineckim MKP to mecz, który kibicom raczej nie zapadnie w pamięci. Po szczególnie w drugiej połowie, dość ciekawe Sobotnia potyczka kamieńskich gryfitów ze szczecineckim MKP to mecz, który kibicom raczej nie zapadnie w pamięci. Po szczególnie w drugiej połowie, dość ciekawe Rating: 0

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

scroll to top