wtorek, 24 Listopad 2020, 11:00

Strona główna » TWOJA GMINA » Gmina Kamień Pomorski » Ogród botaniczny czyli „Zielona Skarpa pana Staszka”. Niegdyś cacko. Dziś marnieje w oczach!…
Ogród botaniczny czyli „Zielona Skarpa pana Staszka”. Niegdyś cacko. Dziś marnieje w oczach!…

Ogród botaniczny czyli „Zielona Skarpa pana Staszka”. Niegdyś cacko. Dziś marnieje w oczach!…

poniedziałek, 27 Styczeń 2020, 08:04 Kategoria: Gmina Kamień Pomorski, społeczeństwo

Latem roku 2014 pisaliśmy o pewnego rodzaju ewenemencie przyrodniczym w Kamieniu Pomorskim, którego echo odbijało się daleko poza jego granicami. Od roku 2000 dziś już nieżyjący pan Stanisław Jurga, który mieszkał wraz z rodziną w domu przylegającym do Baszty Wolińskiej, rozpoczął wdrażać swój niejako pomysł życia. A związany był on ze skarpą przylegającą do owego XV – wiecznego zabytku.

Wtedy zaczął tworzyć coś w rodzaju miniaturowego ogrodu botanicznego. Po pewnym czasie, kiedy na skarpie przybywało kolejnych drzewek, krzewów czy też kwiatów, mieszkańcy zaczęli mówić o tym wyjątkowym miejscu nie inaczej, jak „Skarpa pana Staszka”.

Jak mówił w tamtym czasie pan Stanisław: „ Gęstość posadzonych roślin jest moim zamiarem wręcz świadomym, bowiem chodziło o mocne i solidne ukorzenienie kolejnych sadzonych roślin, a tym samym wzmocnienie gruntu bardzo pochyłej skarpy.”

A dziś? Cóże w tymże miejscu się dzieje? Ano dzieje się, oj dzieje. Niestety wcale nie pozytywnie.

Nie dalej jak półtora roku temu, kiedy trwała głośna modernizacja m.in. ul. M. Kopernika, „fachowcy” kładli kable energetyczne dla ulicznych lamp oświetleniowych wzdłuż owej skarpy. I co dziś mamy? Żona pana Stanisława, ale też zresztą nie tylko ona, wszem i wobec stwierdzają i potwierdzają, iż dzięki tym wielce „fachowym robotom”, dziś nie tylko z wolna Skarpa zaczyna się po prostu… sypać, a nawet rozpadać!

Coś poszło nie tak z tymi wykopkami i z tymi kablami, bo struktura Skarpy została na tyle skutecznie rozluźniona czy też naruszona, że dosłownie z każdym miesiącem, a nawet z każdym dniem, widać coraz wyraźniej, że ziemia, którą tak skrzętnie przez lata zwoził i utwardzał na skarpie pan Stanisław, po prostu zaczyna szwankować. Roślinność w postaci między innymi licznych krzewów, czy też dziś już całkiem okazałych drzew, zaczyna przymierać, gdyż struktura gleby została w dużym stopniu fatalnie naruszona.

A dodajmy, iż właśnie w tym wyjątkowym miejscu jest sporo roślin wręcz unikatowych, których nie ma ich nie tylko w tym mieście, ale również – i to na pewno, w całym naszym regionie. Są tu bowiem taki rzadkie okazy jak: piękny cedr albański, cedr atlaski, tulipanowiec, którego kwitnący kwiatostan przypomina do złudzenia tulipany. Jest również morwa Pendula czy niezwykle wyglądający świerk wężowy i świerk breweriana. Wymienić by można jeszcze co najmniej kilkanaście rzadkich i unikatowych okazów, które tylko w tym miejscu rosną.

Kiedy pani Bożena, żona pana Stanisława, zgłaszała, zresztą niejednokrotnie w Ratuszu istniejący „skarpowy” problem,  oczywiście obiecywano zająć się tą kwestią. Tyle tylko, że czas leci, ba, czas nagli, a Ratusz pewnikiem zapomniał o tej całej sprawie związanej ze Skarpą. I oczywiście również o tym, że coraz bardziej się ona rozsypuje.

Wieloletni trud pana Stanisława tworzenia tego wyjątkowego zielonego miejsca, a który dodajmy odszedł od nas niespełna pięć lat temu, powoli i niestety systematycznie się po prostu rozpada.

„Brak mi słów. – mówi pani Bożena. Jestem zdanie, że jest to problem raczej prosty w skutecznym rozwiązaniu, gdzie liczyłam, że Ratusz dopomoże jakimiś specami od zieleni i gleby, po to , by uratować ową Skarpę. A tu masz babo placek. Nikogo ta kwestia jak widzę nie interesuje.

Za jakiś czas, po tym co tak skrzętnie z uporem tworzonej było przez męża w ogromnym trudzie i mozole miejscu, cieszącego przy tym oko nie tylko turysty, ale i mieszkańców spacerujących w tym miejscu, pozostanie tylko wspomnienie. Szkoda tego miejsca, szkoda roślin, które dodam, w dużej mierze tu tylko występują. Przede wszystkim w pojedynczych egzemplarzach, bo też taka była intencja męża. I teraz tak doprawdy nie wiem już sama, do kogo z tym problemem się zwrócić, by uratować to co jeszcze istnieje czy też pozostało?” – dodaje.

Może znajdzie się ktoś lub jakaś firma, która wspomoże w uratowaniu „Zielonej Skarpy Pana Staszka”, bo doprawdy jest to miejsce wyjątkowe, które było i jest podziwiane przez wielu spacerowiczów, którzy jako wzrokowcy, nie mogą się wręcz nacieszyć tym co tu jeszcze widzą. I jest po prostu miejscem wyjątkowym.

Obserwator

 

 

Ogród botaniczny czyli „Zielona Skarpa pana Staszka”. Niegdyś cacko. Dziś marnieje w oczach!… Reviewed by on . Latem roku 2014 pisaliśmy o pewnego rodzaju ewenemencie przyrodniczym w Kamieniu Pomorskim, którego echo odbijało się daleko poza jego granicami. Od roku 2000 d Latem roku 2014 pisaliśmy o pewnego rodzaju ewenemencie przyrodniczym w Kamieniu Pomorskim, którego echo odbijało się daleko poza jego granicami. Od roku 2000 d Rating: 0

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

scroll to top